We wrocławskim ratuszu planują masową likwidację ogródków działkowych – twierdzą działkowcy. W ich obronie w magistracie złożono ponad 430 wniosków. Pod takim naciskiem urzędnicy zapowiadają że 70% wniosków o utrzymanie ogródków zostanie uwzględnionych. Pozostałe nie, bo z centrum Wrocławia działki, jeśli nie są zabytkowe, powinny zniknąć.

Działki we Wrocławiu ma 34 tys. osób. Pan Ryszard Markiewicz działkę uprawia od dwóch lat, od czasu, gdy przeszedł na emeryturę. – Na działeczce to się czuję zdrowo. Mam ruch jakbym ciągle pracował – zachwala wrocławianin. Od ponad 40 lat działkę uprawia pan Antoni Figurski. – Przychodzę prawie codziennie. Nie żebym ciężko pracował, ale pozamiatam, przytnę. To mnie już cieszy – mówi działkowicz.

Ogródki działkowe zajmują we Wrocławiu ponad 1300 hektarów, to około 5% powierzchni miasta. To więcej niż w Szczecinie, Gdańsku czy Warszawie.

Prawie 60% wrocławskich działkowców to emeryci. Od 10 lat drżą o to czy zostaną im odebrane ogródki. – W 2006 roku Rada Miejska Wrocławia uchwaliła nowe studium, w którym przeznaczyła 90% ogródków działkowych wrocławskich na inne cele, szczególnie pod zabudowę deweloperską – informuje Janusz Moszkowski, prezes Okręgu Wrocławskiego Polskiego Związku Działkowców.

Prawie 1100 hektarów miało zostać przeznaczonych na te cele . Działkowcy złożyli kilkaset wniosków o ponownie wprowadzenie ogrodów do studium zagospodarowania przestrzennego. – Ogrody działkowe złożyły ponad 430 wniosków do studium. Dzisiaj już mogę powiedzieć, że 70% zostało uwzględnionych – powiedziała Anna Sroczyńska, dyrektor Biura Rozwoju Wrocławia.

Zdaniem urzędników ogrody działkowe, oprócz tych zabytkowych, nie powinny znajdować się w centrum miasta, a także na terenach przemysłowych. Nowe studium zagospodarowania przestrzennego Wrocławia będzie gotowe w przyszłym roku. Nie oznacza to, że działki w centrum znikną natychmiast. W praktyce może to nastąpić nawet za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.