Legnica, zwana niegdyś Małą Moskwą, została niemal całkowicie oczyszczona z symboli związanych z wojskami radzieckimi. Nieliczne jednak zostały i o nich opowiemy w dzisiejszym wakacyjnym cyklu o Nieznanym Dolnym Śląsku.

W dawnej radzieckiej jednostce wojskowej przy ulicy Poznańskiej na jednej ze ścian radziecki żołnierz, oczywiście po rosyjsku, nadal wzywa kierowców do ostrożnej jazdy. Mural przetrwał czyszczenie radzieckich symboli pewnie dlatego, że go nie widać.

Malowanych czerwonoarmistów w Legnicy już nie ma, ocalał natomiast jeden rzeźbiony. To słynny pomnik wdzięczności dla Armii Radzieckiej. Wojna o niego trwa od kilkudziesięciu lat, monument wykazuje jednak wyjątkową trwałość. Były już 3 próby zwalenia go. Dni pomnika wdzięczności są jednak policzone i pewnie niebawem zniknie z centrum Legnicy dzieląc los Włodzimierza Lenina, którego zastąpił Jagiełło. Dlaczego Jagiełło a nie np. Henryk Pobożny, który obronił Legnicę przed Mongołami? Trudno dociec. Kiedy w czerwcu ubiegłego roku król nagle stanął na tym samym leninowskim postumencie legniczanie byli zaskoczeni.

Legnicki Jagiełło, który wzrostem przypomina raczej Łokietka, zdobi – albo jak mówią niektórzy szpeci – plac przed Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

Ostatnia, a na pewno jedna z ostatnich, gwiazd ocalała na legnickim cmentarzu komunalnym. Zmieniła jednak kolor – była czerwona, jest biała.


RAPORT SPECJALNY: NIEZNANY DOLNY ŚLĄSK