Mała Bianka z Wrocławia ma dwa latka i grozi jej utrata wzroku. Dziewczynka ma guzy w obu oczach i bardzo rzadki nowotwór – zaawansowanego siatkówczaka. Jedyną szansą dla dziewczynki jest bardzo kosztowna operacja za granicą, ale czasu na zebranie 1,5 mln zł jest bardzo mało. Zostały dwa tygodnie.

Radosna i na pozór zdrowa, aż trudno uwierzyć, że w jej oczach znajdują się ponad centymetrowe guzy. Mama Bianki po raz pierwszy zobaczyła charakterystyczny dla siatkówczaka błysk w oku córeczki kilka tygodni temu. Zaniepokojona pojechała z córką do lekarza. Słowa okulisty zabrzmiały jak wyrok: oczy dziewczynki zaatakował bardzo złośliwy nowotwór. Bianka natychmiast trafiła do szpitala na specjalistyczne badania.

Zaczęła się dramatyczna walka o życie dziewczynki. Bianka przeszła kilka cykli chemioterapii.

Siatkówczak zazwyczaj rozwija się około pierwszego roku życia. U dziewczynki lekarze nie zauważyli wcześniej żadnych objawów. Nowotwór zaatakował podstępnie. Choroba jest już bardzo zaawansowana. Dziewczynce grozi usunięcie oczu. Jedyną szansą jest dla niej operacja w Nowym Jorku. W tamtejszej klinice lekarze zajmują się najtrudniejszymi przypadkami. Po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną – zgodzili się pomóc Biance. Jest jeden warunek: trzeba zebrać 1,5 mln zł. Tyle ma kosztować leczenie dziecka. – Mamy w tej chwili 400 tys. zł – mówią rodzice dziewczynki.

Bez tej operacji i leczenia za oceanem Bianka już nigdy nie zobaczy ani rodziny, ani koleżanek z przedszkola, ani nieba.


SPRAWDŹ, JAK POMÓC – RYCERZEIKSIEZNICZKI.PL