Wielisławka na Pogórzu Kaczawskim to najbardziej tajemnicza góra w Sudetach. Od kilkudziesięciu lat przyciąga rzesze poszukiwaczy skarbów.

Wielisławka z tzw. Organami Wielisławskimi to osobliwość przyrodnicza – skała odsłonięta przez ruchy górotwórcze i kamieniołom, który działał tam do połowy XX wieku. Góra jest jak ser szwajcarski zryta licznymi sztolniami i wyrobiskami. To tutaj niejaki kapitan Herbert Klose miał ukryć wrocławskie złoto o czym już po wojnie opowiedział polskiej bezpiece. Legenda kapitana Klose, który mieszkał koło Wielisławki do lat 90. jest ciągle żywa i czasami przybiera makabryczną postać – dwóch mężczyzn przyszło na cmentarz koło kościoła z wykrywaczami i chcieli rozkopać grób Klosego – opowiadają mieszkańcy okolic.

Równie pasjonujący jest szczyt Wielisławki, na którym znajdują się ruiny średniowiecznego grodziska. Przed 1945 roku była tam karczma i schronisko z 20 miejscami noclegowymi. Dzisiaj zostało kilka kamieni.


RAPORT SPECJALNY: NIEZNANY DOLNY ŚLĄSK