Dwieście dwadzieścia dawnych, jeszcze lampowych, odbiorników radiowych, gramofonów, telewizorów – czyli elektronika PRL-u – do końca tygodnia będzie prezentowanych przez trzech młodych kolekcjonerów na wystawie w świdnickiej wieży ratuszowej.

Wielu z łezką wspomina prywatki z lat 60. i 70. przy gramofonach o nazwie Bambino. W ich produkcji specjalizowała się PRL-owska firma Fonica. – Źródła tego sprzętu są różne: kupuję przez Internet, giełdy staroci. Pasjonuje mnie to dlatego, że jest to polski sprzęt, produkowany w kraju. Zawsze uważałem, że gra ładnie – mówi kolekcjoner Tomasz Krug.

Niektóre z radioodbiorników i wież produkowanych przez nieistniejącą już dzierżoniowską Diorę kupowało się po znajomości albo na specjalne talony i przydziały. – Unikatem jest radioodbiornik wyprodukowany przez Diorę na zlecenie Radia Maryja. Prawdopodobnie jest to jedyny taki egzemplarz, który istnieje – zdradza nam Paweł Szill.

Warszawskie, też nieistniejące już zakłady Kasprzaka specjalizowały się w produkcji magnetofonów szpulowych i kasetowych. – Większość urządzeń jest sprawnych. Niektóre nie są podłączone – mówią kolekcjonerzy.

W produkcji komputerów nie byliśmy potęgą. Większość tych urządzeń importowaliśmy z państw zachodnich, a na komputer trzeba było pracować półtora roku. – Współczesne komputery mają procesory rzędu 3, 4 gigaherców. Tamte miały kilka, kilkanaście megaherców. Zatem różnica jest olbrzymia – zauważa Tomasz Marcinkowski, kolekcjoner komputerów.

Te urządzenia dla wielu to dawnych wspomnień czar, ale dla części współczesnej młodzieży to powracająca moda i pasja kolekcjonowania. – Przywiozłam mojego syna z Legnicy – specjalnie na tę wystawę. Jest wielkim pasjonatem tego typu sprzętu – mówi Agnieszka Chrobok.

Kajetan Maliński ma dopiero 13 lat i zdobyte dwa gramofony, trzy dawne radia, magnetofony. – Mnie nie interesują rzeczy nowszej generacji, jak np. smartfony, laptopy. Interesują mnie te starsze, bo mają duszę – mówi.