Wrocławianie pozywają banki i towarzystwa ubezpieczeniowe, które sprzedały im tak zwane polisolokaty. Tym, którzy chcą je zlikwidować, banki naliczają gigantyczne opłaty. Zdaniem pełnomocników pokrzywdzonych – bezprawnie.

Pan Marcin Wojciechowski z Wrocławia kilka lat temu założył dwie polisolokaty. – Miał to być taki program oszczędnościowy na przyszłość. Te pieniądze miały się z biegiem lat gromadzić. Niestety, po paru latach wpłacania, stwierdziłem, że pieniądze zamiast rosnąć – maleją. Pobierane były jakieś opłaty administracyjne – mówi wrocławianin.

Pan Marcin wpłacił na polisolokaty 28 tys. zł. Gdy chciał je zlikwidować, zaproponowano mu kwotę o 10 tys. zł mniejszą. – Po 8 latach wpłacania nic nie urosło. Masa ludzi została naciągnięta – dodaje.

W całej Polsce polisolokaty założyło aż 5 mln osób. – Bardzo wiele osób nawet nie wie, że posiada taki produkt, bo funkcjonuje on pod różnymi nazwami. Polisolokata to nazwa potoczna. Tak naprawdę jest to ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym. Te produkty oferowane były przez banki do kredytów, jak również sprzedawane jak zwykłe lokaty – wyjaśnia Małgorzata Ziółkowska z Kancelarii Arbiter SA.

Ale zwykła lokata to nie jest. Gdy klient rezygnuje, pobierana jest opłata likwidacyjna. Im szybciej rezygnuje, tym opłata jest większa. Rekordziści stracili wszystko to, co ulokowali w polisolokatach.

Wiele osób nie rezygnuje z polisolokat właśnie z obawy przed naliczeniem opłat i dalej wpłaca pieniądze. Tym którzy chcą się pozbyć polisolokat prawnicy radzą, by wypowiadać takie umowy, a następnie wzywać banki i towarzystwa ubezpieczeniowe do zwrotu pobranych opłat likwidacyjnych. W razie odmowy pójść do sądu. – W sądzie kwestionować można legalność pobieranych opłat likwidacyjnych wskazując, że stanowią one tak zwane niedozwolone klauzule umowne i w związku z tym nastąpiło tak zwane bezpodstawne wzbogacenie i jeśli sąd uzna, że tak było, zasądzi zwrot na rzecz ubezpieczonych – informuje adwokat Łukasz Kurdyś z Kancelarii Arbiter SA.

Na taką drogę decyduje się wiele osób. – Szanse na odzyskanie tych pieniędzy są duże, zwłaszcza w sądach we Wrocławiu utrwala się orzecznictwo, zgodnie z którym sądy zasądzają te kwoty – mówi Łukasz Kurdyś.

Można też składać pozwy zbiorowe. – Można składać pozwy wspólnie, gdzie są klienci tego samego towarzystwa, którzy kupili podobne produkty. Te sprawy na razie są w toku. Raczej nie ma jeszcze przykładów spektakularnych zwycięstw – mówi analityk portalu bankier.pl Michał Kisiel z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Szacuje się, że Polacy zainwestowali w tak zwane polisolokaty aż 56 mld zł.