Naukowcy na tropie przepisu na chleb idealny. Taki, co smakuje i leczy, a nie tuczy. Bezcenne dodatki do takiego bochenka są tanie i łatwo dostępne.

Chleb błyskawicznie traci pozycję podstawowego produktu żywieniowego. Je się go coraz mniej. – W zeszłym roku po raz pierwszy spadło poniżej 50 kg na osobę rocznie – mówi prof. Zygmunt Gil z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Chleb ewoluuje. W ciągu zaledwie jednego pokolenia przeszedł przemianę – z pszenno-żytniego klasyka na zakwasie w złożony i kosztowny produkt, naszpikowany nasionami i owocami. – Zazwyczaj tacy klienci przychodzą, którzy pytają o swój wybrany chlebek – opowiada Marzena Jerczyńska, sprzedawczyni w piekarni.

Prof. Gil piecze i bada chleb, szukając receptury XXI wieku. – Pieczywo może być żywnością funkcjonalną, czyli wpływać na stan naszego organizmu, na nasze zdrowie. Może być wykorzystywane w profilaktyce i leczeniu wielu chorób: cukrzycy, miażdżycy, nowotworów – dodaje profesor.

Naukowcy dosypali do mąki wysuszone i sproszkowane wytłoki owocowe. Z definicji to odpad, w praktyce – prozdrowotny dodatek. – W tych wytłokach mamy jeszcze dużo wartości odżywczych, które zawierają owoce, np. jabłka czy pigwy, gruszki – wymienia Agata Wojciechowicz-Budzisz z UP we Wrocławiu.

Chleb z owocowym dodatkiem nie traci smaku, jedynie... kalorie. Zyskuje błonnik i staje się odpowiedni nawet dla cukrzyków. Tak podrasować pieczywo mogą różne produkty. – Moje pokolenie jest nastawione na zdrowe odżywianie, na fitness, na sporty. Ludzie szukają nowych rozwiązań żywieniowych, produktów, które zaspokoją równocześnie zawartość białka, będą miały wartość żywieniową i będą miały przełożenie na upodobania żywieniowe – twierdzi Sylwia Krzyżanowska, studentka UP.

Naukowcy prowadzą badania, ale na takie zdrowe eksperymenty każdy może sobie pozwolić w domu.