Zdaniem wrocławskich naukowców dolnośląskie dzieci tyją prawdopodobnie najszybciej w Europie. Epidemia otyłości to zdaniem badaczy efekt złych nawyków żywieniowych i braku ruchu, a nie genów.

Doktor Ewa Barg w latach 80., jeszcze jako studentka, uczestniczyła w badaniach najmłodszych wrocławian. Nadwagę miało mniej niż 10% dzieci. Pod koniec lat 90. doktor Barg powtórzyła badania. Otyłe było już co piąte dziecko. Obecne dane są szokujące. Nadwagę ma 25% przedszkolaków.

Chleb tostowy, przecier pomidorowy, jogurty owocowe, soki – niemal wszystko zwiera cukier. Naukowcy z Zakładu Dietetyki analizują teraz, to co jedzą kobiety w ciąży. – Odtwarzamy to, co danego dnia panie jadły i tworzymy homogenizat, który służy nam do analiz – tłumaczy Joanna Pieczyńska. Wnioski z tych badań są jasne – kobiety w ciąży odżywiają się nieprawidłowo – unikają warzyw i owoców, w nadmiernych ilościach jedzą tłuste potrawy. – Złe odżywanie zagraża zdrowiu bardziej niż palenie tytoniu, alkohol i brak aktywności fizycznej – twierdzą naukowcy.

Pani Elżbieta Woźniak-Łojczuk jest prezesem wrocławskiego Klubu Mamuśki. Jej dzieci nie mają nadwagi. Cała rodzina zwraca uwagę na to, co jedzą. Dziadkowie mają zakaz przekupywania maluchów cukierkami. – Nasze dzieci lubią warzywa i owoce dlatego staramy się kupować w lokalnych warzywniakach, nie kupujemy soków kartonowych, na co dzień pijemy wodę – mówi.

Rocznie Polacy zjadają prawie 50 kg cukru na głowę. Przed wojną jedliśmy go 5 razy mniej.