Dziś Wrocław stał się Miastem Spotkań... Mikołajów. Były te w trampkach, na motocyklach i te zielone. A wszystkim przyświecał jeden wspólny cel – pomoc potrzebującym.

Mikołajów we Wrocławiu nie sposób dziś było policzyć. Niektóre zrezygnowały z wygodnych kapci z dzwoneczkami i założyły trampki. Do pokonania miały aż 10 km. Każdy kilometr to złotówka przekazana na rzecz dzieci. – We Wrocławiu pobiegniemy dla Fundacji na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową – mówi Marcin Glądała, organizator Biegu Mikołajków.

Inni Mikołajowie pojawili się we Wrocławiu pojazdami nie z napędem na 4 kopyta, ale na 2 koła. – Jak zima, śnieg, to można saniami, a tak motorem myk myk myk i już jestem u dzieci – przekonywał Motomikołajek Michał Szpak-Wróblewski.

Mikołaje na motocyklach przejechali przez Wrocław. Co prawda śniegu w tym roku nie ma, ale Mikołaj zawsze znajdzie sposób na dotarcie do grzecznych dzieci. Zamiast do sań ciągniętych przez Rudolfa, wsiadamy na motocykl i jedziemy do dzieci z hospicjum. – Zbieramy pieniążki dla hospicjum, dla świetlicy środowiskowej oraz dla Przylądka Nadziei były również przewiezione prezenty – informuje Ewa Warenda, organizator Motomikołajków.

Zielone Mikołaje nie rozdawały prezentów, ale prosiły... o wsparcie. Zbierały datki na schronisko dla samotnych matek z dziećmi we Wrocławiu. Potrzeby schroniska są ogromne. Brakuje artykułów dziecięcych, spożywczych, chemii i odzieży.

Wszystkie środki, które uzyskamy w tej kweście przeznaczamy przeważnie na dożywienie, na zakup żywności. Dla dzieci szczególnie. Na paczki na święta, żeby te święta były miłe, sympatyczne, żeby one mogły się poczuć tak jak w domu rodzinnym – mówi Łucja Dobrowolska, zastępca kierownika Schronisko im. Św. Brata Alberta. A także by na wigilijnym stole nie zabrakło tradycyjnych potraw.