Bóle brzucha, głowy i pieczenie oczu – na takie dolegliwości skarżą się działkowcy z okolic ulicy Bierutowskiej we Wrocławiu, gdzie przed miesiącem, na terenie jednego z pobliskich zakładów doszło do wybuchu cysterny. Wiadomo, że gleba została skażona, bo z części działek wywieziono wierzchnią warstwę ziemi, ale do dziś nie ma szczegółowych ekspertyz. „To skandal” – mówią działkowcy i żądają informacji czy nic nie zagraża ich zdrowiu.

Prawie miesiąc od wypadku działkowcy żalą się, że nie otrzymali żadnych ekspertyz. Ich zdaniem – toksycznymi substancjami został skażony prawie cały teren. Tuż po wybuchu cysterny czarno-zielona, oleista maź rozlała się na altany, trawę i plony.

Z kilkunastu działek wywieziono ziemię i zburzono altany. Ich właściciele twierdzą, że nikt ich o tym nie poinformował. Co więcej – część działkowców od wypadku uskarża się na bóle brzucha, mdłości, wymioty.

Działkowcy są zaniepokojeni. Nie wiedza czy przebywanie w tym miejscu nie jest szkodliwe dla zdrowia. Zakład, na terenie którego doszło do wybuchu cysterny, zajmuje się m.in. produkcją układów paliwowych do silników lotniczych. Podczas eksplozji na okolicę rozlały się toksyczne roztwory kwasu chromowego i innych metali ciężkich. Po wypadku zlecono pobranie ponad 300 próbek ziemi, wody i roślin. Zakład został zobowiązany do przedstawienia wyników ekspertyz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Ostateczne wyniki badań próbek mają być znane za 2 tygodnie. Działkowcy tracą już jednak cierpliwość.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przestrzega działkowców przed jedzeniem owoców i warzyw, a także przed zabieraniem do domu kwiatów – przynajmniej do momentu aż zakład nie przedstawi dyrekcji odpowiednich ekspertyz.