Nawet 80% samochodów używanych sprzedawanych w Polsce posiada ukryte wady, o których sprzedawcy nie informują kupujących – wynika z danych wrocławskiej Fundacji Autotesto. Najczęstsze oszustwa to sprzedawanie aut powypadkowych jako bezwypadkowe i korygowanie liczników.

Samochód był zadbany, pachnący, czyściutki w środku. Nic nie podejrzewałam – mówi pani Wiktoria, która kilka miesięcy temu kupiła samochód sprowadzony z Niemiec. Wkrótce zaczął się psuć. – Mechanik powiedział, że auto jest mocno wyeksploatowane technicznie. Okazało się, że auto ma przekręcony licznik z 300 tysięcy na 170 – dodaje wrocławianka.

Jak wynika z badań – prawie 50% sprzedawanych aut ma mocno skorygowane liczniki. Niektóre nawet o połowę. Większość aut używanych sprzedawanych jako bezwypadkowe brało udział w wypadku. – Ponad 90% samochodów to samochody, które maja co najmniej jedną naprawę blacharsko-lakierniczą, usterki techniczne. 70% samochodów ma przeszłość pokolizyjną – uważa Marek Białoskórski, ekspert motoryzacyjny Autotesto.

Sprzedawcy często fałszują też dokumentację techniczną i rok produkcji auta, a samochody klasy premium często składane są z tak zwanych „ćwiartek”, czyli z innych samochodów. – Około 20% samochodów typu prestiż, czyli tych powyżej 35 tys. zł, jest samochodami typu składak, one są bardzo ładne z zewnątrz, ale po dokładnej diagnostyce wychodzi, że nie są złożone z oryginalnych elementów – twierdzi ekspert motoryzacyjny Sebastian Dudek.

Zdarza się, że sprzedawcy sprzedają auta powypadkowe z wystrzelonymi poduszkami powietrznymi lub bez poduszek, choć zgodnie z prawem powinni wstawić nowe. Zdarza się, że poduszek nie ma w ich miejscu, a zamiast tego są oporniki, które nie wykazują ich braku w komputerze. Każdy kto kupi taki samochód w razie kolizji może od razu zginąć. – W tym przypadku wchodzi odpowiedzialność karna. Niestety, organy ścigania w tego typu sprawach działają niemrawo, a kupujący rzadko składają zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa – mówi prawnik Oskar Możdżyń z Fundacji Autotesto.

Sprzedawcy mają też metody, by utrudnić nam ewentualne dochodzenie roszczeń –temu służy zaniżanie ceny w umowie. – Osoba, która kupiła samochód mając w perspektywie odzyskanie kilka lub kilkanaście tysięcy mniej, rezygnuje

Kupujący nie są bezsilni, bo sprzedawca odpowiada za wadę bez względu na to czy o niej wiedział czy nie – przekonują prawnicy. Przykładem jest historia pani Wiktorii. – Mecenas wystosował wezwanie przedsądowe. Efekt był taki, że sprzedający wystraszył się i zwrócił pieniądze. Zabrał samochód – mówi wrocławianka.