Dolnośląscy rolnicy i przedsiębiorcy obawiają się negocjowanej przez Unię Europejską umowy o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Boją się utraty miejsc pracy i twierdzą, że nasze rynki może zalać amerykańska żywność modyfikowana genetycznie. Wczoraj w wielu europejskich miastach odbyły się protesty. A jutro rozpocznie się kolejna runda negocjacji.

Amerykańsko-unijna umowa zakłada, że znikną cła i bariery administracyjne we wzajemnym handlu. – Powstaną nowe miejsca pracy, otworzą się rynki – zapowiada dr Krzysztof Biegun z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Zyskać może polski przemysł lotniczy i motoryzacyjny. Stracić może przemysł metalowy i elektrotechniczny, a także branża rolno-spożywcza. Wielu rolników obawia się, że nie przetrwa konkurencji.

– To stanowi zagrożenie. Jeśli chodzi o wołowinę czy zboża, to nie wiem czy jesteśmy konkurencyjni – zastanawia się Waldemar Rzeszowski, rolnik z Wierzbnej.

Niektórzy twierdzą, że unijne rynki zaleje amerykańska żywność modyfikowana genetycznie. Stany Zjednoczone mają niższe niż w Europie koszty pracy i dostęp do taniej energii. – Los małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce jest zagrożony – twierdzą przeciwnicy porozumienia. Podobnie było, gdy Meksyk podpisał umowę o wolnym handlu z Stanami Zjednoczonymi.

– 900 tys. osób straciło miejsca pracy, 300 tys. rodzinnych biznesów upadło – mówi Roland Zarzycki – aktywista, przeciwnik porozumienia, społecznik związany z Fundacją „2B Fair”.

– To wielki amerykański biznes stał za wprowadzeniem tej umowy. Chodzi o duże pieniądze. O to, by korporacje mogły prowadzić biznesy na swoich zasadach – dodaje Krzysztof Kolany, główny analityk portalu Bankier.pl.

Szacuje się, że na umowie amerykańska gospodarka zyska 95 mld euro rocznie, a europejska – aż 120 mld euro, czyli tyle, ile wynosi teraz roczny budżet Unii. – Nie wiadomo, kto zyska najwięcej, ale bez umowy rynki będą się rozwijały słabiej – uważa europoseł Bogdan Zdrojewski.

Negocjacje prowadzi Komisja Europejska. Wiele emocji budzi fakt, że unijno-amerykańskie rozmowy są tajne. – Parlament Europejski chce wymóc pełną transparentność negocjacji – mówi europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg.

Kolejna, dziewiąta runda negocjacji rozpocznie się 20 kwietnia w Nowym Jorku. Najważniejsze zapisy umowy mają być ustalone jeszcze w tym roku. By mogła wejść w życie, muszą ją zaakceptować rządy państw członkowskich i PE.