Radni Prawa i Sprawiedliwości zwrócili się do wojewody z prośbą o sprawdzenie czy wczorajsze przerwanie obrad Sejmiku Województwa Dolnośląskiego było zgodne z prawem.

Na wczorajszej sesji nie udało się ustalić niczego konkretnego, za to polityczne emocje były wielkie. Gdy okazało się, że wybór Barbary Zdrojewskej na przewodniczącą Sejmiku nie będzie formalnością, część radnych PO i PSL wyszła z sali i zerwała obrady.

Po wyborach wydawało się, że koalicja PO-PSL będzie rządzić województwem, a Barbara Zdrojewska ponownie zostanie przewodniczącą Sejmiku. Opozycja wykonała niespodziewany manewr – zgłosiła kandydaturę innego radnego, ale nie ze swoich szeregów, tylko z Platformy Obywatelskiej – Pawła Wróblewskiego. Pani Barbary Zdrojewskiej nie zgłosił nikt. Dlaczego tak się stało? Nie wiadomo. Nieoczekiwany kandydat – Paweł Wróblewski – wywodzi się ze środowiska Rafała Dutkiewicza, ale do sejmiku trafił z list Platformy.

Paweł Wróblewski sugerował wczoraj, że zamieszanie to także efekt niedotrzymania przez PO obietnic dotyczących ludzi Rafała Dutkiewicza. Wedle ustaleń mieli oni trafić do zarządu województwa.

Ostatecznie do głosowania nie doszło. Część radnych Platformy i Polskiego Stronnictwa Ludowego wyszła z sali obrad, nie było kworum, a sesja została zerwana.

PiS w wyjaśnieniu sprawy przerwanej sesji wspierają Bezpartyjni Samorządowcy. To ugrupowanie stworzone przez tych działaczy Obywatelskiego Dolnego Śląska, którzy nie zgodzili się na współpracę Rafała Dutkiewicza z Platformą.

Sejmik ponownie ma się zebrać 15 grudnia. Paweł Wróblewski wciąż pozostaje jedynym zgłoszonym kandydatem na przewodniczącego.