Nie wszyscy mają fantazję, by zamieszkać poza miastem. Większość jednak otrząsa się szybko i bezpiecznie z chwilowego zauroczenia. Zwykle wówczas, gdy tylko postawią pytanie „za co na wsi żyć?”. Ale są ludzie, którzy odkryli sposób. Zmienili całe swoje życie i zamieszkali gdzieś... na końcu świata.

Jest wśród nich Agnieszka Koluda-Sobierańska z agroturystycznego gospodarstwa „Izerski potok” w Przecznicy. Zawsze marzyła o tym, co teraz ma. Dom na wsi szeroko otwarty na turystów zachwyconych naturą, pierogami i pokojami.

Maria Halicka z „Wilczej osady” także wybrała wieś, a zwierzęta... wybrały ją. Wszyscy mieszkańcy osady: konie, psy, koty i kozy są życzliwe ludziom, mimo że w wielu przypadkach właściciele ciężko wobec nich zawinili. Pani Maria teraz tłumaczy, jak dogadać się z koniem i zrozumieć psa.

W tym odcinku odwiedzamy także myjnię samochodową w Mirsku. Brzmi prozaiczne, ale to opowieść o zrealizowanym marzeniu Piotra Konsura. Owoc kilku lat planowania, penetrowania rynku najnowocześniejszych technologii, poszukiwania kapitału i uciążliwych starań o dofinansowanie. Myjnia jest już gotowa i myje wszystko, co ma kółka. Jest pieszczotą dla auta i radością dla duszy kierowcy – ekologa, bo zaopatrzono ją w baterie słoneczne i system odzysku wody.

W Grudzy wszystko zaczęło się od... widoku. To właśnie przy nim niejeden turysta zatrzymał się jak wryty, by podziwiać jeden z najpiękniejszych izerskich pejzaży. Pan Zenon, rolnik z pobliskiej wsi, oddał kawałek własnego pola na publiczny użytek i otworzył profesjonalny punkt widokowy. Dalej z inwestycjami w Grudzy poszło już z górki: plac zabaw, modernizacja świetlicy, remont kościoła.

W Kwieciszowicach po sąsiedzku także mają już świetlicę. A to dopiero skromny początek wielkich zmian w małej wsi. Powstało stowarzyszenie aktywnych mieszkańców, którzy już planują kolejne inwestycje dla dobra wiejskiej społeczności.