Dziś rano wrocławianie pożegnali zmarłego w czwartek Tadeusza Różewicza. W kaplicy cmentarza komunalnego na Kiełczowie była najbliższa rodzina poety, jego wieloletni przyjaciele i znajomi. „Odszedł wielki poeta i skromny człowiek” – tak Różewicza wspominał minister kultury, Bogdan Zdrojewski.

Tadeusz Różewicz życzył sobie, by jego pogrzeb był skromny i rodzinny. Nie chciał, by nad trumną przemawiali hierarchowie kościoła. Nie chciał, by kogokolwiek specjalnie zapraszano. Dziś w kaplicy na wrocławskim Kiełczowie przy trumnie Poety była najbliższa rodzina – żona Wiesława i wnuczka. Żegnali go najbliżsi przyjaciele i wieloletni znajomi. Liturgii przewodniczył biskup senior diecezji opolskiej – Alfons Nossol – tylko dlatego, że z Tadeuszem Różewiczem znał się od ponad trzydziestu lat.

Tadeusz Różewicz w październiku skończyłby 93 lata. Urodził się w Radomsku, od 1968 roku mieszkał we Wrocławiu.

Tadeusz Różewicz – prekursor awangardy w poezji i dramacie, twórca niezależny, stroniący od polityki, wielki samotnik. Niechętnie udzielał wywiadów. Prawdziwy artysta, ale mocno chodzący po ziemi. Miał ogromne poczucie humoru.

Poeta nie lubił blasku fleszy i zamieszania wokół swojej osoby. Nie chciał odznaczeń i zaszczytów. Unikał rozgłosu. Uwielbiał czytać codzienną prasę, gazety. Interesowali go ludzie, ich życie i problemy. Spotykał się z aktorami na Scenie Kameralnej, powstawały niezwykłe spektakle z udziałem publiczności.

Dziś przy trumnie Tadeusza Różewicza spotkali się ci, z którymi poeta znał się od lat, dyskutował o życiu i literaturze. Nie zabrakło przyjaciół, którzy mieli niezwykłą okazję spotykać się z Tadeuszem Różewiczem przez ostatnie lata Jego życia.

Mszę pożegnalną odprawił wieloletni przyjaciel poety, abp Alfons Nossol. Na dyskusjach o Bogu, w którego Różewicz często wątpił, spędzili wiele godzin.

Tadeusz Różewicz 11 lat temu w sejfie Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu złożył testament. W dniu śmierci poety wszyscy dowiedzieli się, że życzył sobie być pochowanym na cmentarzu w pobliżu świątyni Wang w Karpaczu.

Katarzyna Sudnik