Kolejne dolnośląskie miasto domaga się od premiera i parlamentarzystów przyspieszenia prac nad budową południowego odcinka drogi ekspresowej S3 do Lubawki. Inwestycja w październiku wypadła z rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych, a ministerstwo ogłosiło, że rozpoczęcie budowy przewidywane jest najwcześniej na 2018 rok. Przeciwko tej decyzji zaprotestowały już Kamienna Góra i Jawor, teraz do protestu dołącza Legnica.

Na odwlekaniu inwestycji Legnica traci mniej niż inne okoliczne samorządy. Dla miasta ważniejsza jest bowiem północna część trasy – z Nowej Soli do autostrady A4. Jej budowa nie jest zagrożona, a prace mają ruszyć w przyszłym roku.

Lokalne władze solidaryzują się jednak z sąsiednimi gminami. Specjalne stanowisko w tej sprawie jednogłośnie przyjęła na ostatnim posiedzeniu Rada Miejska Legnicy.

Władze miasta w liście do premiera proszą go także o interwencję w sprawie ruchliwej drogi krajowej nr 94, która obecnie przebiega przez centrum Legnicy.

Odwlekanie budowy trasy ekspresowej S3 ma większe znaczenie dla miejscowości położonych na południe od Legnicy. Dzięki inwestycji miała powstać m.in. obwodnica Małuszowa. Mieszkańcy wsi czekają na nią od kilkudziesięciu lat. Teraz cały ruch biegnie przez środek miejscowości.

Z interpelacją w sprawie S3 wystąpił niedawno poseł SLD Ryszard Zbrzyzny. Ministerstwo Transportu w odpowiedzi powtórzyło znane już wyjaśnienia: prace muszą zostać przełożone, bo opóźnia się czeska część inwestycji, a decyzja nie spowoduje żadnych dodatkowych wydatków. Urzędnicy przekonują również, że wniosek nie ma nic wspólnego z przyspieszeniem realizacji kolejnego odcinka obwodnicy Warszawy.

Dodajmy, że jeśli Czechy i Polska dogadają się w sprawie budowy drogi S3, to mogą liczyć na pieniądze z Unii Europejskiej – trasę na listę najważniejszych inwestycji wpisał Parlament Europejski.

Andrzej Lampart